Koszyk

Brak produktów w koszyku.

SKU: 000 Kategoria:

CHUCK RAGAN – Till Midnight LP

Brand: Side One Dummy

99,00 zł

Nowa płyta Chucka Ragana jest, jak można sie było spodziewać, zabójcza. Śliczne piosenki z okolic amerykańskiego mainstreamu rockowo-countrowego, ale z mocnym akcentem, że to "nasz" człowiek.

Chuck Ragan, hailing from Grass Valley, CA, has been an active and influential singer-songwriter for the last decade and has sold over 100,000 albums worldwide to date. "Till Midnight" presents the singer-songwriter's belief in music's ability to inspire and embodies a mix of his distinctively raspy voice, eloquent lyrical insight and catchy, forceful songcraft.

1.     Something May Catch Fire
2.     Vagabond
3.     Non Typical
4.     Revved
5.     Bedroll Lullaby
     
6.     Gave My Heart Out
7.     Wake With You
8.     You And I Alone
9.     Whistleblowers Song
10.     For All We Care

CHUCK RAGAN – Till Midnight  LP/CD
Chyle kapelusza, bo zostałem oczarowany już po pierwszej piosence.
Chuck Ragan, przynajmniej na tej płycie, nie jest już klasycznym bardem z gitarą akustyczną. A jego nowe piosenki nie są już country pankiem. Niekoniecznie dlatego, że go stać na wożenie ze sobą muzyków, choć może i to się liczy?.. Nowe piosenki wokalisty Hot Water Music w jego „pieśniarskim” wcieleniu są już „zrobione” na cały zespół, na bogato. Brzmienie jest rozbudowane, kawałki są ślicznie podmalowane na wiele kolorów chciałoby się powiedzieć. Z samym akustykiem ciężko pociągnąć na dłuższą metę żeby uniknąć monotonii, więc to była logiczna konieczność. I słychać że bierze w tym udział więcej osób. Chuckowi udało się zgromadzić niezłą załogę, bo jego zespół to obecnie m.in: Ben Nichols z Lucero, Dave Hause z the Loved Ones i ostatni pałker Social Distortion – David Hidalgo Jr. Nic dziwnego, że jest 100% kulturka. Niewątpliwie Chuck Ragan zbliżył się o kolejny krok do mainstreamu. Zachwycony kolega nazywa go „punkowym Joe Cockerem”, a w zagranicznej recenzji czytam, że się kojarzy ze „starym, dobrym Bobem Dylanem”. Ta płyta spokojnie mogłaby się stać w Trójce odkryciem wśród gości, którzy nigdy w życiu nie słyszeli o żadnym Hot Water Music. Piosenki mają ten szlachetnie old schoolowy posmak, ale raczej mniej w nich jednoznacznego country czy folku. „Wiejskim” wdziękiem zabrzmią sporadycznie skrzypce, ale stylistycznie Ragan jest już raczej takim Springsteenem z Południa.
Oprócz tego, że tak zwyczajnie zachwyca urodą, to ta płyta nie zaskakuje :). Ten sam genialnie zachrypnięty, ciepły wokal co na 3 poprzednich solowych albumach, ale nie spodziewałem się niczego innego. Facet w zasadzie mógłby nagrać te piosenki nawet a capella, a i tak by się słuchało z otwartą buzią. To co jest uderzające, że każda, dosłownie każda z nich jest majstersztykiem i perełką. Wszystkie czarują, zachwycają, wzruszają. Każda wzbudza moją ekscytacje, ale żeby nie było że łykam wszystko na jednym poziomie, to najmocniej łapie za gardło „Vagabond”, „Something May Catch Fire i szczególnie w swoim cokolwiek patetycznym finale „Whistleblowers Song”. Nie trzeba być pankiem, hardcorem, ani nawet kuzynem Kornelisza Pacudy, żeby zostać fanem piosenek tego pana. (Bezkoc) (Side One Dummy)

Zawsze powtarzam, że poszukuję w muzyce niezależnej czegoś co mnie zaskoczy. Kilkanaście lat temu był to zespół Hot Water Music, który zwrócił moją uwagę ciekawym wokalistą. Po ich rozpadzie lider Chuck Ragan rozpoczął karierę solową zapraszając do współpracy różnych muzyków, z których dwóch – Joe Ginsberg i Jon Gaunt wyróżnia się szczególnie. Nagrali wspólnie kilka płyt, zagrali setki koncertów, kilka odsłon trasy "Revival Tour"… grają wszędzie – na ulicach, stadionach, klubach. ..
Właśnie ta szczerość do ludzi i miłość do muzyki sprawia, że fani na całym świecie pokochali Chucka i jego Camaradierów i na koncertach oddają mu to, co dostają na płytach.
Po udanym "Covering ground", świetnym podwójnym "Live at Skaters Palace" i promującym nowy album singlem "Non typical" jest wreszcie nowa czwarta płyta najlepszego punkowego barda. Chuck nie spuszcza z tonu, znowu mamy bardzo przebojowe nowe kawałki, z których większość zasługuje na miano hitów. Rozpoczyna się od przehitu "Something may catch fire", który mocno przypomina Springsteenowskie dokonania. Zresztą ochrypły głos lidera jest tak charakterystyczny, że  nie sposób go z nikim pomylić, ale można porównać właśnie do Wielkiego Bruce'a. Potem lecą wszystkie piosenki i zanurzamy się w radosnym klimacie starej Ameryki, trochę jak z filmów braci Coen.
W ogóle ta płyta jest taka mocno amerykańska, mniej typowego country, a więcej takiej chuckowej muzy w klimacie rootsowej Ameryki z Południa, tak jakby Hot Water Music unplugged ze skrzypcami i kontrabasem, ale też całym zestawem klasycznego instrumentarium. Utwór za utworem robi się coraz fajniej, bogaty zestaw instrumentów, urozmaicone i staranne aranże, ale jest to wszystko poukładane w klasycznym zestawie zwrotka refren. W końcu jeżeli mają tego słuchać kowboje, to nie można przesadzać z kombinacjami 🙂
Do współpracy na płytę Ragan zaprosił, oprócz swoich sześciu kamratów między innymi Dave'a Hausa z Loved Ones, Dave'a Hidalgo JR z Social Distortion czy Bena Nicholsa z Lucero. Ale on nie musi się podpierać nikim znanym, żeby zrobić dobrą płytę. W internecie krążą filmiki z jego Cardinal Session, gdzie gra z nim tylko Jon Gaunt na skrzypcach i Joe Ginsberg na kontrabasie – ma to mega moc!
Teksty na "Till midnight" mocno osobiste, pisane tak jak lubię w pierwszej osobie i głównie o … miłości. O jej poszukiwaniu, o jej dawaniu, o własnych chwilach szczęścia. Bardzo pozytywne podejście do życia, bardzo charyzmatyczny i sympatyczny lider, optymistyczna muzyka z przyjemnymi tekstami.
Polecam na rano, na rozbudzenie, przed wyjściem do tyrki, na taki pozytywny mentalny outlook – proszę państwa jest dobrze, życie jest piękne, a jutro będzie jeszcze lepiej!
Miałem niewątpliwą przyjemność widzieć Chucka dwa razy na żywo i były to naprawdę wspaniałe chwile – skromny człowiek emanujący dużym ciepłem i radością życia i widać, że kocha ludzi i muzykę.
Nowa płyta Chuck Ragan and The Camaraderie kręci się u mnie cały czas na gramofonie i długo pewnie nie przestanie. Winyl w gatefoldzie, dołączony kod do ściągnięcia empetrójek, tylko teksty proszę następnym razem pisać dużą wyraźną czcionką, bo oczy juz nie te:)
W moim rankingu miejsce 3 w roku 2014. (Adam xxx) (SideOneDummy) 2014

Regulamin sklepu   |   Polityka prywatności
Copyright © 2026, Pasażer Records & zine
www.pasazer.pl   |   pasazer@pasazer.pl