Koszyk

Brak produktów w koszyku.

Kategoria:

MARVELOUS DARLINGS – Single Life CD

Brand: deranged

Brand: deranged

25,00 zł

Zespół Bena Cooka z FUCKED UP, a zarazem najlepszy punk 77/power pop jaki powstal od czasu EXPLODING HEARTS. To składanka z ich singli, zazwyczaj dawno wyprzedanych, a tego typu kapela najlepsze są właśnie w tym formacie.

For the uninitiated, the MARVELOUS DARLINGS features Ben Cook from FUCKED UP doing some of the best 77’punk meets power pop since the EXPLODING HEARTS. „Single Life” compiles a string of 7″ vinyl releases (16 songs!!!), by the Darlings, which have all now long sold out. As great as the singles are on their own, this is one of those cases where the whole is greater than the sum of its parts.

1.     I Dont Wanna Go To The Party
2.     The Swords, The Streets
3.     Teenage Targets
4.     Ill Stand By Her
5.     Sleeping Like A Deadman
6.     The Only Ones For Miles
7.     Shoot The Piano Player
8.     I Hate Rock N Roll
9.     Careerist
10.     Galloway
11.     Lagoons

12.     Friend Of A Friend
13.     Call It A Night
14.     Follow Me Home
15.     I Want My Brand
16.     Terminally Ill

Recenzja pasazer 30:

MARVELOUS DARLINGS – Single Life
Oni mieli naprawdę singlowe życie. Natrzaskali między 2007 a 2010 masę małych płytek (czytaj 8), a jedynym longiem na jakiego się poważyli była koncertówka. Można się było spodziewać, że trzeba będzie kiedyś wszystkie te single zebrać do kupy.
Że będzie staromodnie, widać na pierwszy rzut oka od razu. Tamte epki miały zawsze po dwa kawałki. Hit na pierwszej stronie i coś równie fajnego, ale mniej wystrzałowego na drugiej. Na longplayu  utrzymano ten podział. Na stronie A jest osiem hitów, a choć B-sidesy są równie fajne, to od razu słychać, że to jednak strona pierwsza jest ze szlagierami.
No dobra, ale co to za kapela? Już tłumaczę. Marvelous Darlings to jest power-pop-77-punkowy projekt gitarzysty Fucked Up, który tutaj postanowił zostać piosenkarzem. Kanadyjczycy z Toronto tylko troszkę się stroją się w ciuszki z minionej epoki i wizualnie ten zespół, a zwłaszcza ta płyta, nie ma nic wspólnego z estetyką, którą moglibyśmy kojarzyć ze słodkimi latami 60-tymi, to jest tfu tfu – słodkimi latami 77/78 :), chciałem powiedzieć. Tekstowo zero beztroski i zero banałów o dziewczynach. Sarkazm i cynizm owszem, ale bez stylizacji na retro. Za to muzycznie jest na maxa stylowo. Potwierdzam, że to najbardziej sexy i zadziorne połączenie punka 77 z power popem we współczesnej scenie, od czasu Exploding Hearts i Cute Lepers.
16 smarkatych piosenek (w wersji CD jeszcze kilka demo) – ale naprawdę piosenek (!), z ładnymi melodiami, zwrotkami, refrenami i typowo popowymi patentami. W paru miejscach brzmi to jakby Beatlesi nabrali nieco dzikości (Careerist, I Want My Brand), choć oczywiście łatwo się domyśleć, że to najbardziej uwspółcześnione wersje Buzzcocks, Undertones, czy nawet Boys. Tyle, że bardziej rock’n’rollowe niż oryginały. Choć wolniejsze kawałki pokazują bezwstydnie popową twarz tej kapeli. Może nie dzisiaj, ale 30 lat temu takie szlagiery jak „Teenage Target” byłyby radiowymi przebojami. Nie siedzę w Fucked Up więc nie wiem jak tam, ale w dziedzinie komponowania wpadających w ucho szlagierów, Ben Cook ma talent. Po raz kolejny też potwierdziła się reguła, że punka 77 bez efektu odgrzewanego kotleta lub odgrzebywanej z piasku piramidy, najlepiej grać potrafi undergroundowa punkowa młodzież. (Bezkoc) (Deranged)



Regulamin sklepu   |   Polityka prywatności
Copyright © 2026, Pasażer Records & zine
www.pasazer.pl   |   pasazer@pasazer.pl